Gadająca ciocia

choroba mówienie do siebie

Pracując z dużą grupą osób nauczyłam się dużo mówić. Cały dzień trzeba mówić do różnych osób, a po pracy jeszcze przez telefon. Wpadamy w rutynę, ale nikomu to nie przeszkadza. Nigdy nie zdarzyło mi się mówić do siebie, ale kiedyś słuchałam z kim rozmawia moja ciotka, aż okazało się, że mówiła do siebie. Najczęściej słyszałam jej monolog, kiedy gotowała. Za każdym razem wiedziałam jaką potrawę będzie robiła i w jaki sposób. Nie ukrywam, że to były bardzo cenne wskazówki, które potem wykorzystywałam gotując dla męża i dzieci. Śmiałam się ukradkiem, jak słyszałam co przez cały dzień mówi moja ciotka. Z biegiem czasu zaczęłam się zastanawiać nad tym, mówienie do siebie jaka to choroba? A może to nie choroba, tylko potrzeba obcowania z drugim człowiekiem. Z drugiej zaś strony nie powinno jej brakować towarzystwa, bo miała mnie a często również przychodziły do niej sąsiadki. Mogła wtedy wygadać się za wszystkie czasy. Była kobietą samotną. Mąż ciotki zmarł 10 lat po ślubie. Wydaje mi się, że od tego wszystko się zaczęło. Całymi dniami czuła jego obecność i z początku mówiła do niego, jak za czasów kiedy jeszcze żył, a potem, to już weszło jej w nawyk i tak jest do tej pory. Przyzwyczaiłam się do jej rozmowy ze sobą. Przyznam szczerze, że brakowało by mi jej monologów gdyby nagle umilkła. Czasem od tego jej gadania uciekam do ogrodu i słucham sobie śpiewu ptaków. Mam wtedy taką błogą ciszę. Nie mogę cioci powiedzieć, żeby przestała do siebie gadać, bo byłoby jej bardzo przykro i nie wiem jak by zareagowała.